niedziela, 9 września 2012

02. - Kto rano wstaje...

...ten nie musi kombinować, jak by tu nie jeść o północy.

Mój organizm radośnie postanowił zignorować dzisiaj budzik ustawiony na ósmą czterdzieści pięć. Obudziłam się sporo po dziesiątej, a ponieważ w gorączkowym krzątaniu nie pomagała zbłąkana dziewięciolatka, która zawitała w progi mojego domu w poszukiwaniu przepisu na nalewkę, zjadłam późno, ale smacznie: placki z serka wiejskiego z jabłkiem i cynamonem, funkcjonujące w mojej głowie jako racuchy.


Gdyby ktoś się zastanawiał - tak, zdarza mi się jeść przy komputerze, ale to część mnie, podobnie jak lekki zez, i nie zamierzam się tego wstydzić!

Tak fajnie rozpoczętą sobotę postanowiłam uczcić cukinią, dla której inspiracją był TEN przepis, ale ponieważ wizytuję rodziców, postanowiłam nie podnosić tematu pieczarek. Rzeczone pieczarki zapewne znalazłyby się w przepastnej maminej zamrażarce, ale byłoby to pieczarkowe truchło utopione w maśle, a tego przecież nie chciałam. W związku z tym do nadzienia dałam odrobinę warzywek z puszki, które otworzyłam do wczorajszej pseudopizzy (ale o tym innym razem).


A potem była jeszcze owsianka z garścią malin, poziomek i jeżyn, która, jak to owsianka, charakteryzowała się wyjątkową brejowatością i była niefotogeniczna prawie jak ja. Identyfikowałam się z tą owsianką - niby taka niepozorna, a jaka dobra.


Wieczór z Chodakowską minął dzisiaj całkiem znośnie i wzbogacił mnie o bardzo przydatną wiedzę: albo zainwestuję w porządną, antypoślizgową matę, albo przedwcześnie pożegnam się z zębami. A na sam koniec, kiedy byłam już zziajana i śmierdząca, moja foobarowa playlista o jakże sugestywnym tytule "Happy happy" (zwykle włączana podczas sprzątania, sic!), poczęstowała mnie tą piosenką.


Interesujący fragment?
'Cause you're on my mind
I can feel your sweat
your body's wet
and I need some help

Gdybym miała tendencję do prowadzenia rozmów z samą sobą, mój dialog wewnętrzny w tym momencie wyglądałby pewnie mniej więcej w ten sposób.

I muszę zacząć zbierać się do tych notek wcześniej, bo o północy to mi już wszystkie mądre myśli z głowy uciekają. Dobranoc.





1 komentarz:

  1. Mniam, moje ulubione jesienne placki. Spokojnie, też jem przed komputerem! A zresztą, cąły dzień tak smacznie jesz.
    Podziwiam za ćwiczenia - ja się nie mogę zmusić. ;)

    OdpowiedzUsuń