piątek, 7 września 2012

01. - Co nas męczy, co nas zniechęca

Ja i plan zdrowego odżywiania? Aż chciałoby się rzec:



Słowo się rzekło, kobyłka u płota. wróg u bram, a Marta na wadze. Żeby było śmieszniej, już rano, kiedy uświadomiłam sobie, że to piątek i zgodnie z obietnicą powinnam obmierzyć, co się da, wyglądałam miej więcej tak:


Szybko jednak przypomniałam sobie, jak bardzo zniechęcałam się ostatnio nie widząc żadnych wyników - o ile brakiem wyników można nazwać konkretne niczym argumenty Korwina-Mikke "bo ciuchy leżą tak samo beznadziejnie jak leżały". Obmierzyłam więc, obważyłam, obfociłam nawet, pociągnęłam smutno nosem i poszłam żyć. Albo jeść.

Moim największym problemem są zdecydowanie nieregularne posiłki - nie lubię być przywiązana do korytka, bo czuję się jak dzieciak karmiony piersią tudzież byczki siłowniane (które z tego miejsca mocno pozdrawiam). Ciężko mi się też pozbyć bzdurnego przeświadczenia, że jeśli nie jestem głodna, to nie schudnę.Ponieważ jednak ostatnio nic nie działa, trzeba wytoczyć ciężką artylerię - dobry wieczór, mam na imię Marta i jadłam dzisiaj zdrowo, lekko i smacznie, w dodatku co trzy godziny. 

Lakonicznie dziś i mało ekscytująco, ale The xx z jakiegoś youtube'owego streamu grają mi jako background, a ja jestem słuchowcem i multitasking w takich okolicznościach mi nie wychodzi. Obiecuję mocne postanowienie poprawy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz