Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta się tłumaczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marta się tłumaczy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

03. - Czyli dlaczego Johnny Bravo inspiruje


Ano dlatego.

Mam hopla na punkcie placków, racuchów, pankejków, naleśników - wszystkiego, co składa się z ciasta, które można poddać procesowi kastomizacji i wrzucić na patelnię. Dodatkowo jestem słodkim pamperkiem (co w gwarze wielkopolskiej oznacza, że strasznie lubię słodycze, jak zaszalejemy, to możemy powiązać to od razu z angielskim to have a sweet tooth), więc gdy tylko zobaczyłam ten przepis od razu wiedziałam, że wypróbować go muszę. Śniadanie mistrzów, proszę państwa:


Oczywiście wstępne oględziny kuchni pozwoliły mi zanotować brak mąki pełnoziarnistej, ale dodałam kukurydzianą - i już teraz wiem, że będzie to jeden z moich ulubionych przepisów. Pankejki pyszne, w dodatku można je jeść palcami; plus 10 do dobrej zabawy!

Dobre śniadanie natchnęło mnie taką weną, że już w południe byłam wyćwiczona - Chodakowska numer 2 pozwoliła mi docenić Chodakowską numer 1: pierwsza płyta jest mniej intensywna, ale cieszę się z każdej minuty i tak dokładnie chyba jeszcze nigdy nie ćwiczyłam.

I tak on a side note, gdyby ktoś się zastanawiał: nie mam nadwagi. Ba, nikt przy zdrowych zmysłach nie powiedziałby nawet, że jestem gruba. Problem jest taki, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy przytyłam kilka kilogramów i nie jestem zadowolona ze swojego ciała tak, jak byłam kiedyś. Wyglądam bardzo przeciętnie, a przeciętnie nigdy mnie nie zadowalało. Więc, żeby oszczędzić nerwów sobie, a chłopu memu wysłuchiwania narzekań, postanowiłam się za siebie wziąć. Tragedii nie ma - za cztery kilo powinnam wyglądać już znośnie, za kolejne cztery pewnie będę już z siebie całkiem zadowolona. A za motywację będzie mi służyć to zdjęcie:



Tak wyglądałam w listopadzie zeszłego roku. Byłam wtedy w pełni zadowolona ze swojego ciała, z porządku jaki panował w pokoju - niekoniecznie ;)

Podstawowy cel? Wyszczuplić uda i pozbyć się wrednego cellulitu, który się zakradł, jak nie patrzyłam. Niestety, mam figurę gruszki, a dodatkowo w czasach zamierzchłych katowałam moje ciało dość ostro skakanką - w czasach mniej zamierzchłych przestawiłam się na bieganie - więc chcąc nie chcąc nóg patykowatych nie będę mieć nigdy. Ale jakoś to przeżyję.

I w ramach comic relief na niedzielę:

czwartek, 6 września 2012

00. - Próba mikrofonu

Potrzeba mi bloga.

Dlaczego? Bo nagle, dziwnym trafem, przybyło mi tu i ówdzie, i, mimo że pilnuje się jak mogę, zniknąć samo nie chce. Więc będę pilnować się publicznie.

Po co? Żeby nie szukać ciągłych wymówek ("dużo dzisiaj chodziłam, to prawie jak ćwiczenia", "brzuch mnie trochę  boli", "kot mi zdechł", "dziś Światowy Dzień Postaci z Bajek"), jeść zdrowo ("Big Milk to w końcu też posiłek!") i regularnie ("tak, głodzenie się to świetny pomysł!").

Plan działania?

  • rozsądne odżywianie - pięć małych posiłków dziennie, żadnego poszczenia i binge eating na przemian, uwaga na węgle i pochłanianie w ilościach nienormalnych owoce (i bakalie, niestety - to jeden z moich wielkich grzeszków) 
  • woda - zdecydowanie nie piję tyle, ile powinnam
  • aktywność fizyczna - ćwiczenia sześć razy w tygodniu: bazą na początek (dajmy na to, przez miesiąc) będzie pierwsza i druga płyta Ewy Chodakowskiej dodawana do Shape'a, czyli odpowienio Skalpel oraz Killer; jak na razie samo oglądanie trzeciej (Petarda) powoduje u mnie zawał; niedzielę za dzień świąteczny uznaję, co nie znaczy, że nie mogę wyjść na rower, albo zrobić kilku pompek ;)
  • po(d)stępy - piątek mianuję dniem mierzenia, ważenia, focenia, coby efektów nie przegapić, gdyby chciały się zakraść znienacka
Guidelines są, z kanapy się dzisiaj ruszyłam i z jedzeniem nie szalałam, co uznaję za dobry początek. 


Za wszystkie cenne minuty stracone na czytaniu moich bzdur przepraszam, jeśli jednak komuś udałoby się tu trafić. Równie mocno przepraszam wszystkich, których denerwować będzie mój code switching (czyli, nomen omen, wtrącenia z angielskiego) - skrzywdzona zostałam przez pięć lat studiów i seriali obcojęzycznych sezonów wiele.

A na dobranoc jeden z tak zwanych virali, lub pomysł na to, co można zrobić, jak już się zje pudełkową sałatkę z tuńczyka czy innej ryby.